Na blogu znajdziesz....

wtorek, 27 sierpnia 2013

003. Roździał III - Liceum

Ze specjalną dedykacją dla mojej siostrzyczki, Kasi^^, Klub Szalonych Pand rządzi!

***

Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne, tracimy radość i sens tego, co przed nami.   ~Paulo Coelho

Powoli otworzyłam oczy, próbując przypomnieć sobie gdzie jestem. Ostatnie, co pamiętam to pocałunek z Edwardem. Zdałam sobie sprawę, że źle postąpiłam. Miałam Aleca i to powinno mi wystarczyć. To, że Edward całował świetnie i pozwalał zapomnieć mi o całym świecie, a w jego ramionach czułam się tak bezpiecznie… „Och, Maggie, przestań – skarciłam siebie w myślach”. Ostrożnie wstałam z łóżka i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Zdając sobie sprawę, że przebywam we własnym pokoju, uspokoiłam się.  Drzwi otworzyły się i zobaczyłam znajomą twarz, która widząc, że jestem przytomna podbiegła do mnie.
-Och Maggie, tak się martwiłam. Gdy Edward przyniósł Cię tu wczoraj, byłam przerażona. Nie wiedziałam, o co chodzi. Cieszę się, że nic Ci nie jest. – Paplanina mojej najlepszej przyjaciółki nie miała końca. Skupiłam się na twarzy Katherine i przede mną pojawił się obraz Kath i mnie na plaży. Obie popijałyśmy krew z kryształowych kieliszków. Do Kath podszedł jakiś mężczyzna, szepnął kilka słów do ucha mojej przyjaciółki i odszedł. Kath zarumieniła się. Wizja znikła.
-Kath przed chwilą stało się coś dziwnego.
-Co się stało? Nic Ci nie jest? Zawołać Carlisle’a?
-Nie. Po prostu przed chwilą widziałam nas na jakiejś plaży. Popijałyśmy krew.
-Och- Moja przyjaciółka nie skrywała zdziwienia- Wiesz, M, zawsze marzyłam o tym, żebyśmy znalazły się na takiej plaży- Wytłumaczyła się.
Nie wiedziałam, dlaczego widziałam pragnienie Kath, dlatego postanowiłam zadzwonić do mojego wszechwiedzącego ojca, Ara. Odebrał po 2 sygnałach.
-Tak, słucham? – Powiedział zaciekawiony. – Coś się stało, Maggie? – Dodał.
-Przed chwilą stało się coś dziwnego… - Zaczęłam. – Przyszła do mnie Katherine, rozmawiałyśmy, a nagle w mojej głowie pojawił się obraz pragnienia Kath. – Opowiedziałam. – Wiesz, co to może oznaczać?
-Myślę, że właśnie odkryłaś swój nowy dar – Powiedział po chwili Aro. – Informuj mnie o wszystkim, dobrze?
-Tak – Odpowiedziawszy, mój ojciec rozłączył się.
-Aro może mieć rację – Powiedziała Katherine. Dzięki nadzwyczajnemu słuchowi słyszała całą naszą rozmowę.
- Wiem.  
-Odwiedź Edwarda. Bardzo się o Ciebie martwi – Oznajmiła mi przyjaciółka z chytrym uśmieszkiem na twarzy.  Wyszła z pokoju i zostałam sama z moimi myślami.
Dlaczego mam nowy dar? To przez pocałunek z Edwardem? A może przez to, że piłam zwierzęcą krew?  Każdy na pewno będzie pytał jak to się stało, że zyskałam nową zdolność. I co wtedy im powiem? Żadna możliwość nie jest dobra. Aro wścieknie się, jeśli dowie się o picu krwi zwierząt, którą uważa za splamioną, a z drugiej strony nie wiem, co zrobi Alec, jeśli dowie się o pocałunku z Edwardem.  Zagubiona postanowiłam pójść do Edwarda. Zapukałam do Jego drzwi i po chwili otworzył mi drzwi, ubrany tylko w ręcznik. Czemu On mi to robi?!
-Wejdź – Powiedział.
Skorzystałam z propozycji wampira i usiadłam obok niego na kanapie. Pierwszy raz byłam w jego pokoju i moją uwagę przykuła ogromna kolekcja płyt.
-Cieszę się, że nie Ci nie jest – Rzekł, przytulając mnie. Wiedziałam, że powinnam ograniczyć kontakt z Edwardem do minimum, ale nie potrafiłam. Pocałowałam go, a on odwzajemnił pocałunek.  Położył się na mnie na kanapie i zaczął całować moją szyję. Poddałam się chwili. Edward zaczął zdejmować mi koszulkę.  Znieruchomiałam. Powinnam stąd pójść, zanim zrobię coś, czego będę żałować. Wampirzym tempem ubrałam koszulkę i uciekłam z pokoju przystojnego chłopaka.  Poszłam do salonu, w którym byli pogrążeni w rozmowie Katherine i Carlisle.
- Maggie, stało Ci się coś? – Zapytała moja najlepsza przyjaciółka.
-Nie, wszystko jest w porządku. – Powiedziałam, próbując przekonać samą siebie.
- Maggie, od jutra idziesz do liceum, cieszysz się?
-Oczywiście.
Och, liceum. Całkowicie o tym zapomniałam.  Mój ojciec wymyślił sobie abym poszła do szkoły, razem z Cullenami i Katherine.  Od początku sceptycznie podchodziłam do tego pomysłu i jakoś nie mam ochoty przebywać z ludźmi i marnować czas na szkołę. Ale… skoro Aro tak zdecydował, to muszę wykonać jego polecenie.  Jeszcze chwilę posiedziałam w salonie rozmawiając z Carlisem i Katherine, a następnie postanowiłam pożywić się. Jako młoda wampirzyca potrzebowałam bardzo dużo krwi, aby przeżyć. Tym razem, dla odmiany pojechałam samochodem Katherine. Postanowiłam zwiedzić okoliczne miasto, Los Angeles. Dzięki GPS-owi szybko trafiłam do najbliższego szpitala. Na parkingu zaparkowałam auto i bocznym wejściem weszłam by zdobyć upragniony smakołyk. Rozejrzałam się po szpitalu. Większość pacjentów spała, a pielęgniarki znudzone oglądały jakiś film w telewizji. Lepsza okazja nie mogłaby mi się trafić.  Szybkim tempem weszłam do spiżarni z krwią. Wzięłam kilka woreczków, które spakowałam do torby i wampirzym tempem opuściłam szpital.  Zadowolona z łowów pojechałam do pobliskiego lasu, w którym pozbyłam się części krwi. Była dobra, ale czegoś mi w niej brakowało.  Upojona wróciłam do Forks, do domu Cullenów. Okazało się, że wszyscy domownicy już wstali i szykują się do wyjścia do szkoły. Wampirzym tempem, wykąpałam się i ubrałam w czerwone jeansy, T-shirt i trampki za kostkę. Wzięłam torbę i gotowa zeszłam na dół.  Pojechaliśmy do szkoły dwoma jeepami. Ja trafiłam do wozu razem z Alice, Katherine i Rosalie. Cieszyłam się, że nie jadę w aucie razem z Edwardem. Postanowiłam Go unikać, aby nie powtórzyła się sytuacja ze wczoraj. Gdy dojechaliśmy do szkoły, poszłam do sekretariatu w celu uzyskania planu zajęć.  W pomieszczeniu stała młoda dziewczyna o czekoladowych oczach, która najwyraźniej również dzisiaj jest pierwszy raz w tej szkole. Gdy załatwiła wszystko, wyszła. Potem nastąpiła moja kolej. By wszystko przyspieszyć, użyłam hipnozy. Zadowolona wyszłam na szkolny korytarz. Akurat przed moim wyjściem zadzwonił dzwonek i uczniowie powoli kierowali się w kierunku swoich klas.
-Pomóc Ci? – Usłyszałam dobrze mi znany głos.
- Ehh, okej. –Odpowiedziałam przystojnemu wampirowi.
Edward, mimo moich protestów, wziął mnie za rękę i zaprowadził pod salę biologiczną, w której miałam lekcje.  Wchodząc do Sali zauważyłam, że wcześniej spotkana dziewczyna w sekretarce też tu jest. Podeszłam do nauczyciela, który wskazał mi jedyne wolne miejsce, obok tej dziewczyny.  Wolnym krokiem podeszłam do wskazanej mi przez nauczyciela, ławki.
-Nazywam się Maggie – Przywitałam się.
-Bella. – Odpowiedziała, przyglądając mi się.
W mojej głowie pojawił się nieznany mi obraz. Wszystko było zamazane i chaotyczne. Przed oczami pojawiało się i znikało wiele obrazów Belli, od dzieciństwa aż do teraz. Po chwili wizja znikła. A ja poczułam wibracje komórki. Wyjęłam ją i przeczytałam wiadomość – „Musimy pogadać - Alice”. Dlaczego Alice chce ze mną pogadać? O co jej chodzi? Czy chodzi o przyszłość, którą widzi wampirzyca? Zaniepokojona nie zauważyłam końca lekcji, póki Bella nie odezwała się do mnie, rozpraszając mnie. 
-Nic Ci nie jest? Jesteś strasznie blada…
-Wszystko w porządku – Uśmiechnęłam się, zebrałam swoje rzeczy i wyszłam z klasy.  Przed klasą czekała Alice. Zauważyła mnie i poszła w nieznanym mi kierunku. Okazało się, że idziemy do toalety.
-Co się stało, Alice? – Zapytałam, zamykając drzwi w toalecie.
-Jak wiesz, widzę przyszłość, i zobaczyłam coś niepokojącego.  Nie wiem czy to się zdarzy, ale wiem, że musisz podjąć decyzje, co do Edwarda.
-Edwarda?
-Maggie, wiem, że Ty i Edward macie się ku sobie, ale jeśli szybko nie podejmiesz decyzji wszystko może się zmienić. – Powiedziała poważnym tonem wampirzyca. – Więcej na razie Ci nie powiem, ale proszę, zdecyduj się. – Dodała, wychodząc.
Skąd Alice wie o mnie i Edwardzie? Czy Alice nas widziała, wczoraj, w jego pokoju? Czego dotyczy wizja wampirzycy? Tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi. Lekko zestresowana poszłam do szkolnej stołówki. W stołówce panował radosny gwar licealistów. Stanęłam w kolejce, i kiedy nadeszła moja kolej wzięłam sałatkę z kurczakiem i sok pomarańczowy. Rozejrzałam się po sali, szukając wzrokiem Alice i reszty. W końcu ich znalazłam. Siedzieli w najdalej posuniętym stoliku, niedaleko okna. Podeszłam do nich i usiadłam naprzeciwko Edwarda, obok Alice i Emmenta.
-Smacznego, Mag – Powiedział z ironicznym uśmieszkiem Emment.
Otworzyłam sok i wypiłam kilka łyków.  Nie był równie dobry jak krew, ale wolałam utrzymywać pozory normalności. Spojrzałam na Edwarda, który zamyślony patrzył w okno. Czy Alice też z Nim rozmawiała? A może dowiedział się o wszystkim, czytając jej myśli? Edward chyba zauważył, że przyglądam mu się i on również na mnie spojrzał.
-Musimy porozmawiać – Powiedział.

4 komentarze:

  1. Super rozdział <3 Opowiadanie bardzo wciągające i aż chce się czytać dalej. :) PrincessQLove ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam tylko ten rozdział i wciągnął mnie, chyba zaraz przeczytam te poprzednie. Bardzo dobrze mi się czytało. Pozdrawiam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak zwykle świetne <3

    OdpowiedzUsuń
  4. rewelacyjne opowiadanie. lepsze od oryginału. wciągające... jak reszta czekam na więcej. ;)

    OdpowiedzUsuń