Na blogu znajdziesz....

niedziela, 17 sierpnia 2014

Prolog {Supernatural}



Spojrzałem w jego oczy i już wiedziałem, co zmieniło się w Deanie Winchesterze. Jego duszę, podobnie jak oczy opanował mrok, którego nawet Ja nie potrafię wypędzić. Każda jego cząstka była zła. Gdy pojawiłem się w jego pokoju, w bunkrze, było zimno. Dean, jako demon wyczuł moją obecność i spojrzał na mnie swoimi czarnymi jak noc oczami. Moje niebieskie, jego czarne. Światłość i ciemność.  Spojrzawszy ostatni raz na mojego przyjaciela odszedłem. Castiel
Czułem się inaczej. Jakby cząstka mnie odeszła w niepamięć, zajęta przez coś innego. Coś złego, co próbowało przejąć władzę nad moim życiem. Nawet świat, który widzę wygląda inaczej niż kiedyś.  W tle słyszałam Crowleya, opowiadającego mi jakąś kolejną bajkę o Kainie i znamieniu. Na początku jego słowa były dla mnie niezrozumiałe, lecz potem zrozumiałem wszystko. Son of a bitch. Gdy zostałem zabity przez Metatrona znamię uratowało mnie, zabierając mi człowieczeństwo i przemieniając w demona. Gdy Crowley skończył swoją opowiastkę poczułem, że idzie w moim kierunku, mówiąc jakieś bzdury o wspólnym byciu demonami. Uznałem, że pora wrócić do świata żywych i mojego brata, dlatego otworzyłem oczy. Spojrzałem na Crowleya i mój instynkt łowcy wzmocniony mocą znamienia powiedział mi, co mam zrobić. W tym momencie liczyło się tylko jedno – zabić Crowleya. Wszystko, co mnie spotkało to jego wina, gdyby nie on nie byłbym teraz demonem. Wystarczył jeden precyzyjny ruch by posłać Króla Piekieł do Tartaru. Zacisnąłem mocniej dłoń na Pierwszym Ostrzu i zamachnąłem się. W tym momencie Crowley znikł. Zaskoczony postanowiłem go poszukać. Nie miałem nic do stracenia. Dean
No, no, ale się porobiło. Dean Winchester demonem. Kto by pomyślał, że tak wspaniałego łowcę spotka taki los? Na pewno nie Ja, choć jako Król Piekieł powinienem to przewidzieć. No cóż… będzie ciekawie. Chcąc spotkać się z Deanem i wyjaśnić mu nową sytuację pojawiłem się w jego pokoju. Leżał tam, nieoddychając, zapewne gotowy, by odejść na zawsze. Ale nie taki miałem plan. Wyciągnąłem pierwsze ostrze i włożyłem mu je do ręki. Jeśli coś miało go uratować w tym momencie to tylko one. Włożywszy mu je usiadłem w niezbyt wygodnym fotelu czekając na dalsze wydarzenia. W między czasie postanowiłem wyjaśnić mu, czemu nadal żyję. Zacząłem historię od Kaina kończąc na wspólnym wyciu do Księżyca. A wtedy stał się cud i Dean Winchester otworzył swoje czarne jak noc oczy i zaczął nowy etap swojego życia. Crowley
Płacz w niczym mi nie pomoże. Whiskey też. Mój brat umarł, a Ja szukałem sposobów by Go odzyskać. Byłem gotów na wszystko. Podszedłem do wcześniej przygotowanego naczynia i wezwałem jedną osobę, która może pomóc mi w uratowaniu brata. Osobę, od której wszystko się zaczęło i na której wszystko się skończy. Crowleya, Króla Piekieł. Po wymówieniu zaklęcia zostało mi tylko czekanie na przybycie demona. Po kilku dłużących się minutach przybył z ironicznym uśmieszkiem na twarzy.
-Coś się stało, Łosiu? – Zapytał.
- Chcę z Tobą zawrzeć umowę. – Powiedziałem.
-Hmm… to niemożliwe – Powiedział, po chwili zastanowienia.
- Czemu? Dean nie żyję i muszę go odzyskać.
- Łosiu, chyba coś C się pomyliło.  Twój starszy brat ma się dobrze i chyba nigdy nie czuł się lepiej – poinformował mnie Król Piekieł, po czym znikł.
Jak to? To niemożliwe. Przecież widziałem jak Metatron zabił Deana. Oszołomiony wbiegłem do pokoju mojego brata, lecz zobaczyłem tylko pustkę. Mojego brata tu nie było. Sam