Ze specjalną dedykacją dla mojej siostrzyczki, Kasi^^, Klub Szalonych Pand rządzi!
***
Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się
jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne,
tracimy radość i sens tego, co przed nami. ~Paulo Coelho
Powoli otworzyłam oczy, próbując przypomnieć sobie gdzie
jestem. Ostatnie, co pamiętam to pocałunek z Edwardem. Zdałam sobie sprawę, że źle postąpiłam.
Miałam Aleca i to powinno mi wystarczyć. To, że Edward całował świetnie i
pozwalał zapomnieć mi o całym świecie, a w jego ramionach czułam się tak
bezpiecznie… „Och, Maggie, przestań – skarciłam siebie w myślach”. Ostrożnie
wstałam z łóżka i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Zdając sobie sprawę, że
przebywam we własnym pokoju, uspokoiłam się.
Drzwi otworzyły się i zobaczyłam znajomą twarz, która widząc, że jestem
przytomna podbiegła do mnie.
-Och Maggie, tak się martwiłam. Gdy Edward przyniósł Cię tu
wczoraj, byłam przerażona. Nie wiedziałam, o co chodzi. Cieszę się, że nic Ci
nie jest. – Paplanina mojej najlepszej przyjaciółki nie miała końca. Skupiłam
się na twarzy Katherine i przede mną pojawił się obraz Kath i mnie na plaży.
Obie popijałyśmy krew z kryształowych kieliszków. Do Kath podszedł jakiś
mężczyzna, szepnął kilka słów do ucha mojej przyjaciółki i odszedł. Kath
zarumieniła się. Wizja znikła.
-Kath przed chwilą stało się coś dziwnego.
-Co się stało? Nic Ci nie jest? Zawołać Carlisle’a?
-Nie. Po prostu przed chwilą widziałam nas na jakiejś plaży.
Popijałyśmy krew.
-Och- Moja przyjaciółka nie skrywała zdziwienia- Wiesz, M,
zawsze marzyłam o tym, żebyśmy znalazły się na takiej plaży- Wytłumaczyła się.
Nie wiedziałam, dlaczego widziałam pragnienie Kath, dlatego
postanowiłam zadzwonić do mojego wszechwiedzącego ojca, Ara. Odebrał po 2
sygnałach.
-Tak, słucham? – Powiedział zaciekawiony. – Coś się stało,
Maggie? – Dodał.
-Przed chwilą stało się coś dziwnego… - Zaczęłam. – Przyszła
do mnie Katherine, rozmawiałyśmy, a nagle w mojej głowie pojawił się obraz
pragnienia Kath. – Opowiedziałam. – Wiesz, co to może oznaczać?
-Myślę, że właśnie odkryłaś swój nowy dar – Powiedział po
chwili Aro. – Informuj mnie o wszystkim, dobrze?
-Tak – Odpowiedziawszy, mój ojciec rozłączył się.
-Aro może mieć rację – Powiedziała Katherine. Dzięki
nadzwyczajnemu słuchowi słyszała całą naszą rozmowę.
- Wiem.
-Odwiedź Edwarda. Bardzo się o Ciebie martwi – Oznajmiła mi
przyjaciółka z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
Wyszła z pokoju i zostałam sama z moimi myślami.
Dlaczego mam nowy dar? To przez pocałunek z Edwardem? A może
przez to, że piłam zwierzęcą krew? Każdy
na pewno będzie pytał jak to się stało, że zyskałam nową zdolność. I co wtedy
im powiem? Żadna możliwość nie jest dobra. Aro wścieknie się, jeśli dowie się o
picu krwi zwierząt, którą uważa za splamioną, a z drugiej strony nie wiem, co
zrobi Alec, jeśli dowie się o pocałunku z Edwardem. Zagubiona postanowiłam pójść do Edwarda.
Zapukałam do Jego drzwi i po chwili otworzył mi drzwi, ubrany tylko w ręcznik.
Czemu On mi to robi?!
-Wejdź – Powiedział.
Skorzystałam z propozycji wampira i usiadłam obok niego na
kanapie. Pierwszy raz byłam w jego pokoju i moją uwagę przykuła ogromna
kolekcja płyt.
-Cieszę się, że nie Ci nie jest – Rzekł, przytulając mnie.
Wiedziałam, że powinnam ograniczyć kontakt z Edwardem do minimum, ale nie
potrafiłam. Pocałowałam go, a on odwzajemnił pocałunek. Położył się na mnie na kanapie i zaczął
całować moją szyję. Poddałam się chwili. Edward zaczął zdejmować mi koszulkę. Znieruchomiałam. Powinnam stąd pójść, zanim
zrobię coś, czego będę żałować. Wampirzym tempem ubrałam koszulkę i uciekłam z
pokoju przystojnego chłopaka. Poszłam do
salonu, w którym byli pogrążeni w rozmowie Katherine i Carlisle.
- Maggie, stało Ci się coś? – Zapytała moja najlepsza
przyjaciółka.
-Nie, wszystko jest w porządku. – Powiedziałam, próbując
przekonać samą siebie.
- Maggie, od jutra idziesz do liceum, cieszysz się?
-Oczywiście.
Och, liceum. Całkowicie o tym zapomniałam. Mój ojciec wymyślił sobie abym poszła do
szkoły, razem z Cullenami i Katherine.
Od początku sceptycznie podchodziłam do tego pomysłu i jakoś nie mam
ochoty przebywać z ludźmi i marnować czas na szkołę. Ale… skoro Aro tak
zdecydował, to muszę wykonać jego polecenie. Jeszcze chwilę posiedziałam w salonie
rozmawiając z Carlisem i Katherine, a następnie postanowiłam pożywić się. Jako
młoda wampirzyca potrzebowałam bardzo dużo krwi, aby przeżyć. Tym razem, dla
odmiany pojechałam samochodem Katherine. Postanowiłam zwiedzić okoliczne miasto, Los Angeles. Dzięki GPS-owi
szybko trafiłam do najbliższego szpitala. Na parkingu zaparkowałam auto i bocznym wejściem weszłam by zdobyć upragniony smakołyk. Rozejrzałam się po szpitalu. Większość
pacjentów spała, a pielęgniarki znudzone oglądały jakiś film w telewizji.
Lepsza okazja nie mogłaby mi się trafić.
Szybkim tempem weszłam do spiżarni z krwią. Wzięłam kilka woreczków, które spakowałam do
torby i wampirzym tempem opuściłam szpital.
Zadowolona z łowów pojechałam do pobliskiego lasu, w którym pozbyłam się
części krwi. Była dobra, ale czegoś mi w niej brakowało. Upojona wróciłam do Forks, do domu
Cullenów. Okazało się, że wszyscy domownicy
już wstali i szykują się do wyjścia do szkoły. Wampirzym tempem, wykąpałam się
i ubrałam w czerwone jeansy, T-shirt i trampki za kostkę. Wzięłam torbę i
gotowa zeszłam na dół. Pojechaliśmy do
szkoły dwoma jeepami. Ja trafiłam do wozu razem z Alice, Katherine i Rosalie.
Cieszyłam się, że nie jadę w aucie razem z Edwardem. Postanowiłam Go unikać,
aby nie powtórzyła się sytuacja ze wczoraj. Gdy dojechaliśmy do szkoły, poszłam
do sekretariatu w celu uzyskania planu zajęć. W pomieszczeniu stała młoda dziewczyna o
czekoladowych oczach, która najwyraźniej również dzisiaj jest pierwszy raz w
tej szkole. Gdy załatwiła wszystko, wyszła. Potem nastąpiła moja kolej. By
wszystko przyspieszyć, użyłam hipnozy. Zadowolona wyszłam na szkolny korytarz.
Akurat przed moim wyjściem zadzwonił dzwonek i uczniowie powoli kierowali się w
kierunku swoich klas.
-Pomóc Ci? – Usłyszałam dobrze mi znany głos.
- Ehh, okej. –Odpowiedziałam przystojnemu wampirowi.
Edward, mimo moich protestów, wziął mnie za rękę i
zaprowadził pod salę biologiczną, w której miałam lekcje. Wchodząc do Sali zauważyłam, że wcześniej
spotkana dziewczyna w sekretarce też tu jest. Podeszłam do nauczyciela, który
wskazał mi jedyne wolne miejsce, obok tej dziewczyny. Wolnym krokiem podeszłam do wskazanej mi
przez nauczyciela, ławki.
-Nazywam się Maggie – Przywitałam się.
-Bella. – Odpowiedziała, przyglądając mi się.
W mojej głowie pojawił się nieznany mi obraz. Wszystko było
zamazane i chaotyczne. Przed oczami pojawiało się i znikało wiele obrazów Belli,
od dzieciństwa aż do teraz. Po chwili wizja znikła. A ja poczułam wibracje
komórki. Wyjęłam ją i przeczytałam wiadomość – „Musimy pogadać - Alice”.
Dlaczego Alice chce ze mną pogadać? O co jej chodzi? Czy chodzi o przyszłość,
którą widzi wampirzyca? Zaniepokojona nie zauważyłam końca lekcji, póki Bella nie odezwała się do mnie, rozpraszając mnie.
-Nic Ci nie jest? Jesteś strasznie blada…
-Wszystko w porządku – Uśmiechnęłam się, zebrałam swoje
rzeczy i wyszłam z klasy. Przed klasą
czekała Alice. Zauważyła mnie i poszła w nieznanym mi kierunku. Okazało się, że idziemy do toalety.
-Co się stało, Alice? – Zapytałam, zamykając drzwi w toalecie.
-Jak wiesz, widzę przyszłość, i zobaczyłam coś
niepokojącego. Nie wiem czy to się
zdarzy, ale wiem, że musisz podjąć decyzje, co do Edwarda.
-Edwarda?
-Maggie, wiem, że Ty i Edward macie się ku sobie, ale jeśli
szybko nie podejmiesz decyzji wszystko może się zmienić. – Powiedziała poważnym
tonem wampirzyca. – Więcej na razie Ci nie powiem, ale proszę, zdecyduj się. –
Dodała, wychodząc.
Skąd Alice wie o mnie i Edwardzie? Czy Alice nas widziała,
wczoraj, w jego pokoju? Czego dotyczy wizja wampirzycy? Tak dużo pytań, tak
mało odpowiedzi. Lekko zestresowana poszłam do szkolnej stołówki. W stołówce
panował radosny gwar licealistów. Stanęłam w kolejce, i kiedy nadeszła moja
kolej wzięłam sałatkę z kurczakiem i sok pomarańczowy. Rozejrzałam się po sali,
szukając wzrokiem Alice i reszty. W końcu ich znalazłam. Siedzieli w najdalej
posuniętym stoliku, niedaleko okna. Podeszłam do nich i usiadłam naprzeciwko
Edwarda, obok Alice i Emmenta.
-Smacznego, Mag – Powiedział z ironicznym uśmieszkiem
Emment.
Otworzyłam sok i wypiłam kilka łyków. Nie był równie dobry jak krew, ale wolałam
utrzymywać pozory normalności. Spojrzałam na Edwarda, który zamyślony patrzył w
okno. Czy Alice też z Nim rozmawiała? A może dowiedział się o wszystkim,
czytając jej myśli? Edward chyba zauważył, że przyglądam mu się i on również na
mnie spojrzał.
-Musimy porozmawiać – Powiedział.
Super rozdział <3 Opowiadanie bardzo wciągające i aż chce się czytać dalej. :) PrincessQLove ;D
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam tylko ten rozdział i wciągnął mnie, chyba zaraz przeczytam te poprzednie. Bardzo dobrze mi się czytało. Pozdrawiam. :-)
OdpowiedzUsuńjak zwykle świetne <3
OdpowiedzUsuńrewelacyjne opowiadanie. lepsze od oryginału. wciągające... jak reszta czekam na więcej. ;)
OdpowiedzUsuń